Posts in Uncategorized

BMW, dresy, karki i inne gówno.

Niesamowicie mnie wkurza, jak w Polskim społeczeństwie jest kojarzona marka samochodów BMW. Większość ludzi patrzy na te auta przez pryzmat dresów czy stałych bywalców siłowni gdzie czas odlicza się, od jednego cyklu czeskiej mety do drugiego a największym kozakiem jest szef bramki na jakiejś wiejskiej dyskotece. Zna się na interesach, ma znajomości, przypierdoli jak mało kto. Drugimi stereotypowymi użytkownikami BMW są pseudo biznesmeni. Janusz biznesu. Skończył studia, otworzył lukratywny biznes, (w jego mniemaniu) zarobił parę groszy. Zamiast reinwestować, jechać na szkolenie, to co robi? Do salonu po leasing. Trzeba się pokazać sąsiadom, wyrywać dupy. Włącza się „polactwo”. Najważniejsze jest to, co widać oraz „gul” sąsiada. Cieszy mnie to, że są tacy ludzie. To oni tworzą prężnie rozwijający się rynek samochodów „z licytacji”. Oczywiście są też normalni użytkownicy BMW. Ludzie kupujący te auta z miłości do marki, ceniący niemieckiego producenta samochodów.

Chce wam pokazać, że BMW nie musi się kojarzyć z dresem lub wielkimi pieniędzmi. Może to być również miłość, troska o bliskich oraz pasja. Zapraszam do oglądania :)

O człowieku, który umarłby za mnie bez bólu.

Niestety, wyrastałem w klimacie zakłamania i nieuczciwego podejścia do biznesu. W moim dzieciństwie najważniejsze było: krótkotrwała korzyść, prezent i egocentryczny byt. Wszystko zdobywało się manipulacją i kłamstwem.

Tata zmarł jak miałem 21 lat. Zabił Go alkohol i nocny tryb życia. Bez względu na to, jak został oceniony przez otoczenie, bardzo go kochałem. Cały czas jest w sercu. Czasami jak śnie- rozmawiamy.

Jednego jestem pewien. Umarłby za mnie bez bólu, z uśmiechem na ustach! Nie każdy może tak powiedzieć o swoim Tacie. Jak zacząłem prowadzić dyskotekę, myślałem, że mnie to ustawi do końca życia. Kurwa, nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłem. Miałem wtedy 21 lat, a moim mentorem był Robert De Niro z filmu „Chłopcy z Ferajny”. Nie mogło się to dobrze skończyć.

I nie skończyło. Przed śmiercią taty dużo rozmawialiśmy na temat tego, co się mam zrobić jak by nagle odszedł. Mówił „ani jednego dnia nie prowadź tego burdelu. Powieś kłódkę i uciekaj synu! Wracaj do Krakowa!”.

Kurwa nie posłuchałem. Nie rozumiałem tego. Otoczenie pociągnęło mnie w dół. Masakra! Do dziś się zastanawiam, jakim cudem nie skończyłem z nożem w plechach czy więzieniu. Miałem wrażenie, że ze śmiercią taty też coś we mnie pękło. Teraz wiem, że nie dałem rady. Poszybowałem w dół. Upadek bolał jak skurwysyn. Do dzisiaj mam siniaki. Jestem pewny, że jakby żył odrobinę dużej to dzisiaj byłbym wziętym adwokatem lub sędzią. Brakło dosłownie chwili.

Walka z długami- Wyjście ze strefy komfortu.

Siedząc w domu, narzekając przed telewizorem, nic się nie zmienisz. Obarczając winą Szefa, że Cię wyjebał z pracy, partnera za nie wiadomo co i standardowo Tuska, nic nie zmienisz. Kiedyś siedziałem w swoim małym ciepłym kurwidołku i przyjąłem strategie nieodbierania telefonów oraz poczty. Zachowywałem się tak, jak bym umarł. Na początku jest to fajne. Można odpocząć od jebanych telefonów z pytaniem: ,, w celu weryfikacji proszę o podanie numeru pesel,, lub ,, kiedy możemy się umówić na wpłatę,,.
Zaczął zbierać się we mnie smutek, poczucie braku kontroli na życiem i brak perspektyw. Codziennie sobie powtarzałem, że po co robić coś więcej i tak zabierze komornik. I tak kilka lat. Powiem wam, nie było sensu, zachowywałem się jak ta wysepka na zdjęciu promującym wpis. Nikogo nie dopuszczałem do siebie, nigdzie nie wychodziłem poza moją strefę komfortu. Jedyne co pamiętam z tamtego okresu to stracony czas. Nie ma sensu tak się katować.

Obciąganie to kanibalizm! O czym należy pamiętać przy zakładaniu firmy.

Śmieszą mnie podręczniki do ekonomii, wykłady w liceum czy na studiach. Z podstaw przedsiębiorczości, makro-ekonomii itd. Mądre pierdolenie wykładowców, teoretyków, doktorów nauk ekonomicznych używających wyszukanych słów.

Kurwa gadanie o rzeczach, na których temat nie mają pojęcia. Większość tych ekspertów nie prowadziła firmy. To tak jakby zostać ekspertem od bzykania oglądając tylko firmy porno. I chuje piszą, co jest najważniejsze w firmie: biznesplan, media plan, fundusze unijne, trzeba załatwić kredyt na start. Powinno się wszystkie te podręczniki spalić na stosie, a ludzi niemających doświadczenia, którzy uczą biznesu, wyjebać na bruk.

Żyjemy w kraju gdzie ksiądz pedofil, który teoretycznie cipki na oczy nie widział, będzie Ci wykładał, jak ma wyglądać Twoje pożycie, że od tyłu to diabelska pozycja a obciąganie z połykiem to kanibalizm. Jest jeszcze kwestia kondomów, kurwa złap HIV czy jakieś inne gówno, ale gumki nie zakładaj!!

TAK! Żyjemy w takim pojebanym kraju. Wracając do tematu. Idziesz na taki wykład, zapisujesz się na studia. Uczysz się jak napisać biznesplan, jak pozyskać fundusze, jak budować rynek, jak dywersyfikować zarobki. Jak będziesz pilnym studentem, to w przyszłości otworzysz zajebisty startupowy biznes. Zostaniesz kurwa bogatym człowiekiem.

Większego gówna, kłamstwa, obłudy zafundowanej przez media oraz ministerstwo edukacji, nie słyszałem. Chcecie wiedzieć kurwa bez studiów, bez wydawania pieniędzy na szkolenia, bez zaciągania kredytów, bez upokorzeń i bez wizyt komorników co jest najważniejsze zakładaniu firmy ?

Już wam piszę. Pierwszą rzeczą, o jakiej powinniście pamiętać przy starcie biznesu, jest to, że przyjdzie moment bankructwa, dzień, w którym to, przestanie przynosić dochody, dzień, w którym się po prostu wypalicie. Nasuwa się zajebiście proste pytanie: co wtedy…? I kurwa ta myśl powinna wam towarzyszyć od początku do końca.

Nie jest aż tak źle! Nie myślcie, że prowadzanie firmy, to tylko bankructwo, długi itd. Jest jeszcze poniżenie, brak wdzięczności, wieczne tarzanie się w gównie, brak życia prywatnego, rozjebana rodzina.

Otwierając Firmę, masz to jak w banku 🙂

Bogaty przyjaciel mojej kobiety

Znacie te klimaty jak mamusia mówi: nie tak Cię wychowaliśmy.  Żona czy partnerka mówi , że jesteś jej największym błędem w życiu. He he, ale jak wydawała kasę z kredytu czy oszczędności to wtedy było okey. najlepsza teściowa wspomagana przyjaciółkami Twojej partnerki mówi: zostaw Go lub To jest gołodupiec, zobacz jak temu czy tamtemu się powodzi.

Nie dość że gniotą Cie wierzyciele, komornik i inne gówna to w domu wieczna jazda, wyrzuty, a  sex ostatnio uprawiałeś wczoraj (wieczorem z własną ręką pod prysznicem)

Podobno każdy mężczyzna przechodzi takie stany. Często myślałem: dlaczego te głupie cipy nie pomagają, tylko jeszcze bardziej dowalają. Czasami miałem wrażenie że byłem hejtowany. Nie wiem jaka sytuacja jest u Ciebie,  ale u mnie okazało się, że niektórzy byli prawdziwymi zwyrodnialcami. Im bardziej tonąłem w gównie, tym częściej słyszałem a nie mówiłam, popatrz na niego dno

i tym bardziej czuli satysfakcję z mojej sytuacji.

Powiem Ci szczerze, że nie wiem jak z tym walczyć. Ja się wyalienowałem. Od kilku lat nie mam kontaktu z większością rodziny, włącznie z matką. Tata nie żyje. W moim przypadku to zadziałało .

W momencie kiedy się skończyło codzienne napierdalanie na mnie, nabrałem trochę więcej sił mentalnych, aby zacząć coś ze sobą  robić.

Poniedziałkowy dół

Miałem ciężki poniedziałek. Wszystko mnie wkurwia. Wstałem policzyłem wydatki. Ile muszę jeszcze oddać w tym miesiącu i mnie chuj strzelił. Zastanawiam się czy tylko ja tak mam przesrane.Do pewnego momentu obwiniałem wszystkich, o to w jakiej jestem sytuacji, tylko nie siebie. Bo rodzice źle wychowali, gówniana sytuacja w państwie, o! i ulubione stwierdzenie dłużników i ludzi którzy nie radzą sobie w życiu: jest kryzys, nic nie zrobisz, takie życie.

Po roku wyjazdów na szkolenia z rozwoju osobistego, przeczytaniu kilkudziesięciu książek na temat finansów, zmiany nawyków, dochodzę do jednego przytłaczającego wniosku. Sam sobie zgotowałem ten los. Los dłużnika.  Wydaje mi się, że pierwszym krokiem jaki powinien zrobić każdy kto ma problemy z kasą jest rachunek sumienia.

i coś wam powiem

Nie ma nic bardziej przytłaczającego, dołującego,wkurwiającego jak świadomość, że osobą która nam zrobiła tyle krzywdy w życiu, która nas niszczy, która codziennie myśli jak nam dojebać

jesteśmy my sami.

Smutne ale prawdziwe.