O człowieku, który umarłby za mnie bez bólu.

Niestety, wyrastałem w klimacie zakłamania i nieuczciwego podejścia do biznesu. W moim dzieciństwie najważniejsze było: krótkotrwała korzyść, prezent i egocentryczny byt. Wszystko zdobywało się manipulacją i kłamstwem.

Tata zmarł jak miałem 21 lat. Zabił Go alkohol i nocny tryb życia. Bez względu na to, jak został oceniony przez otoczenie, bardzo go kochałem. Cały czas jest w sercu. Czasami jak śnie- rozmawiamy.

Jednego jestem pewien. Umarłby za mnie bez bólu, z uśmiechem na ustach! Nie każdy może tak powiedzieć o swoim Tacie. Jak zacząłem prowadzić dyskotekę, myślałem, że mnie to ustawi do końca życia. Kurwa, nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłem. Miałem wtedy 21 lat, a moim mentorem był Robert De Niro z filmu „Chłopcy z Ferajny”. Nie mogło się to dobrze skończyć.

I nie skończyło. Przed śmiercią taty dużo rozmawialiśmy na temat tego, co się mam zrobić jak by nagle odszedł. Mówił „ani jednego dnia nie prowadź tego burdelu. Powieś kłódkę i uciekaj synu! Wracaj do Krakowa!”.

Kurwa nie posłuchałem. Nie rozumiałem tego. Otoczenie pociągnęło mnie w dół. Masakra! Do dziś się zastanawiam, jakim cudem nie skończyłem z nożem w plechach czy więzieniu. Miałem wrażenie, że ze śmiercią taty też coś we mnie pękło. Teraz wiem, że nie dałem rady. Poszybowałem w dół. Upadek bolał jak skurwysyn. Do dzisiaj mam siniaki. Jestem pewny, że jakby żył odrobinę dużej to dzisiaj byłbym wziętym adwokatem lub sędzią. Brakło dosłownie chwili.

(Visited 6 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *